
Nadia urodziła się 28. 06. 2009 roku w Szpitalu św. Antoniego w Ząbkowicach Śląskich.
Byliśmy szczęśliwi z narodzin naszej córeczki. Mimo że jeszcze nie wiedzieliśmy o chorobie, z Nadią działo się coś nie dobrego, Nie chciała jeść wynikiem czego nie przybierała na wadze, z tego powodu trafiliśmy do szpitala tam okazało się że jest wysuszona i ma żółtaczkę i to ostatni dzwonek aby zareagować.
Gdy sytuacja została opanowana, Nadia zaczeła przybierać na wadzę przyszło pismo z Warszawy z wynikiem badana przesiewowego o podejrzeniu choroby. Podczas rozmowy z lekarzem i pielęgniarką czym jest ta choroba i jakie są jej skutki niby wszystko rozumiałam ale w myślach nie chciałam tego przyjąć do wiadomości, myślałam że to pomyłka, zrobią ponowne badania i okaże się że to fałszywy alarm.
Niestety ponowne badania tylko potwierdziły diagnozę to – Mukowiscydoza.
Pierwszą reakcją był szok, pojawiło się dużo emocji: żal, smutek, apatia i łzy.
Trzeba było przyjąć do wiadomości i zaakceptować fakt że nasza córeczka jest chora.
Kiedy zadzwonili z Instytutu z potwierdzeniem choroby oraz skierowaniem nas do szpitala na kompleksowe wykonanie badań, nie byłam w stanie pisać dyktowanego mi adresu, pani wielokrotne i cierpliwie powtarzała mi informacje ale jej słowa rozpływały mi się jak echo.
Naszym szpitalem w rezultacie zostało Centrum Pulmonologii i Alergologii w Karpaczu.
Tam Nadia jest leczona od początku i jest pod stałą fachową opieką lekarza.
Z czasem pogodziliśmy się z chorobą , pojawiła się gotowość do podjęcia współpracy z lekarzami i dołożenia wszelkich starań , żeby choroba wywołała jak najmniejsze skutki w organizmie i życiu Nadii.
Wierzymy … że nasza córeczka będzie dzielna i nie podda się chorobie.















